I znowu potwierdza się (w moim przypadku), że to co „pod nosem”, najtrudniej „uchwycić”.
Od wielu lat, przynajmniej raz w miesiącu, przejeżdżam ulicą Igańską. Widziałem jak opustoszał budynek Igańska 19, widziałem jak najpierw zamieszkali tam bezdomni, widziałem jak zamurowano okna i drzwi, i zawsze powtarzałem sobie – Jeszcze zdążę. Całe szczęście, że w styczniu zatrzymałem się i zrobiłem chociaż kilka zdjęć.
2010.01.27






W lipcu zastałem już coś takiego.
2010.07.27

















Może za dużo daję zdjęć tej ruiny, ale mam do tego miejsca duży sentyment. To właśnie ulicą Igańską, wiele lat temu, dreptałem za rączkę z rodzicami i siostrą do rodziny na ulicę Szczawnicką. Zawsze ten dom mi się podobał. Wyobrażałem sobie, jaki musi być w środku. Teraz zobaczyłem.
I tak smutno trochę, że Grochowa z mojego dzieciństwa jest coraz mniej.