O mnie

Moje zdjęcie
Warszawa, Mazowsze, Poland
Po prostu jestem.

środa, 30 kwietnia 2014

GTWB LXXVIII Nie jak w Warszawie/Znikający punkt (remis) - Jak w Walimiu.

Jeden z tematów, które wygrały ostatnio, napisałem pogrubioną czcionką ponieważ to on jest głównym motywem tej notki.

Minęło już trochę czasu od dnia, w którym opublikowałem zdjęcie latarni z pytaniem gdzie to jest. Już czas najwyższy udzielić odpowiedzi.
W miejscu tym znajdują się trzy takie latarnie. Na zdjęciu poniżej widoczne są dwie z nich.
Najpierw widok w kierunku wschodnim.

Zagadka powoli zaczyna się wyjaśniać. Już wiadomo, że teren ten ma coś wspólnego z...
Widok w kierunku zachodnim.

...z Kolejami Mazowieckimi (widoczna "szopa" KM).
Jest to teren Sekcji Napraw i Eksploatacji Taboru Warszawa Grochów (MNG).
Jedna zagadka wyjaśniona. Czas na drugą. Dlaczego w tytule notki jest napisane "Jak w Walimiu" oraz cóż to za tajemniczy pojazd skrywa się za drzewami i krzakami?
Zajrzyjmy więc za krzaki.
Lokomotywa elektryczna serii EU40 (poprzednie oznaczenie E400), rok produkcji 1913, producent - Hannoversche Wagonfabrik w Bremie, producent aparatury elektrycznej - AEG (niem. Allgemeine Elektricitäts-Gesellschaft), trakcja elektryczna - prąd stały 1000V, osiągi - 12 km/h przy składach o masie 80t oraz 20 km/h przy składach o masie 50t. Wyprodukowano tylko jeden egzemplarz tego typu lokomotywy. Oznaczenie liniowe - E40-01 (poprzednie E401).

Poniżej historyczne zdjęcia lokomotywy EU40.
Obydwa zdjęcia pochodzą ze strony http://dolny-slask.org.pl/
Adres internetowy zdjęcia 01.

Adres internetowy zdjęcia 02.

Pierwsze linie kolejowe na Śląsku były przedsiębiorstwami prywatnymi. Ich historia sięga 1816 roku. Dopiero w 1886 roku zostały upaństwowione. Problem stanowiły linie lokalne, na które ciągle brakowało funduszy. Aby rozwiązać tą trudność w dniu 28 czerwca 1838 roku wydano "Ustawę o kolejkach i bocznicach prywatnych". Przyciągnęło to zainteresowanie prywatnego kapitału ponieważ linie kolejowe lokalne miały zastosowanie w ożywieniu handlu, ponadto udostępniały przemieszczanie się do oddalonych od głównych szlaków kolejowych terenów turystycznych. W roku 1913 funkcjonowały już 282 kolejki.

Jedną z najciekawszych na Dolnym Śląsku była elektryczna Kolejka Walimska.
Walim był najważniejszym na dolnym Śląsku ośrodkiem produkcji i handlu płótnem. Co tydzień odbywały się tam targi płótna i przędzy. Funkcjonowały dwie tkalnie mechaniczne, z których powstały zakłady Websky, Hartman & Wiesen. Do Walimia napływało coraz więcej ludzi w poszukiwaniu pracy w tkalni.

Aby przemysł i turystyka mogły prawidłowo się rozwijać potrzebne było zapewnienie sprawnej i dostępnej komunikacji.
Właściciele firmy tekstylnej Websky, Hartman & Wiesen G.m.b.H uzyskali zgodę na budowę linii kolejki łączącej Jugowice z Walimiem, której szczegółowy projekt opracowała firma Alexandra Ratha z Wrocławia.

Geologiczne utrudnienia na trasie projektu (m.in. lite skały, różnica wzniesień 117 m) piętrzyły trudności techniczne i finansowe. Wśród ofert wielu wykonawców najkorzystniejsze warunki zaproponowała firma Continentale Eisenbahnbau - und Betriebsgesellschaft (Berlin), z którą zawarto umowę. Ustalono wtedy, że ze względu na zmniejszenie kosztów oraz zredukowanie zanieczyszczeń powodowanych przez parowozy kolejka będzie elektryczna.

W 1912 roku zawiązała się spółka akcyjna "Wüstewaltersdorfer Kleinbahn AG", która zgromadziła fundusze na budowę kolejki.
Pierwsze prace rozpoczęto 20 marca 1913 roku pod kierownictwem inżyniera Todta. Otwarcie ruchu planowane na 2 maja 1914 roku uległo opóźnieniu. Przyczyną było nieterminowe dostarczenie taboru wyprodukowanego przez Hannoversche Waggonfabrik w Bremie.

Kolejka Walimska mogła być pionierem zelektryfikowanych linii kolejowych na Dolnym Śląsku lecz opóźnienie spowodowało, że pierwsze wyruszyły pociągi elektryczne ze Szczawienka do Mieroszowa.
Oficjalne otwarcie kolejki nastąpiło 22 lipca 1914 roku o godzinie 8:30. Cała trasa liczyła 4,7 km.
Linia obsługiwana była przez dwuosiową lokomotywę elektryczną (na zdjęciach) oraz dwuosiowy elektryczny wagon silnikowy, do których podczepiano składy osobowe lub towarowe, w zależności od potrzeby. Tabor pomalowany był w kolorze biało - wiśniowym.

Na zdjęciu poniżej w szybie lokomotywy widać odbicie obiektywu oraz fragment mojej fizjonomii. :-)

Kolejka dowoziła ludzi do pracy, okresowo turystów w tereny Gór Sowich. Obsługiwała także miejscowe zakłady włókiennicze i tartaki.
Po wybuchu I wojny światowej zmniejszyła się ilość pociągów osobowych. Rozwinął się transport samochodowy. Autobusy zastąpiły pociągi o małej frekwencji.

Sytuacja uległa zmianie w czasie trwania II wojny światowej. Zlikwidowano komunikację samochodową. Kolejka funkcjonowała do 1945 roku do momentu zniszczenia mostów kolejowych na trasie Świdnica - Jedlina Zdrój.

Po zakończeniu działań wojennych Kolejkę Walimską przejęli polscy kolejarze. Tabor został przemalowany na kolor niebiesko - kremowy. Pierwszy powojenny przejazd datuje się na 7 października 1946 roku.

Pociągi kursowały do 4 października 1959 roku. Likwidacja linii spowodowana została nieopłacalnością przewozów i brakiem nakładów na modernizację specyficznego taboru.

Po likwidacji trakcji elektrycznej tabor Kolejki Walimskiej został przetransportowany do Wrocławia. Niestety w latach osiemdziesiątych został złomowany. Zachowała się tylko widoczna na zdjęciach lokomotywa EU40. W latach 1987-88 została wyremontowana w ZNTK w Lubaniu Śląskim i następnie przetransportowana do Warszawy.

Wszystkim pasjonatom fotografii kolejowej odradzam próby fotografowania EU40 "z partyzanta". Oprócz nieprzyjemności na które można się narazić w konfrontacji z ochroną jest to po prostu niebezpieczne. Ja byłem tam w zorganizowanej grupie, za wiedzą i zgodą kierownictwa Sekcji Napraw i Eksploatacji Taboru Warszawa Grochów, za co wyrażam serdeczne podziękowanie wszystkim osobom dzięki którym mogłem wykonać zdjęcia EU40.

W tym roku upływa setna rocznica uruchomienia Kolejki Walimskiej. Urzędnicy gminy Walim podjęli działania mające na celu powrót EU40 na Dolny Śląsk. Równocześnie trwa remont dworca w Jugowicach. Może się okazać, że tak jak zniknęła linia kolejowa Walim - Jugowice, tak EU40 zniknie z Olszynki Grochowskiej (i jest "Znikający punkt").
Są również plany reaktywacji lokalnych linii kolejowych.

Na zakończenie mała ciekawostka.
Źródło zbudujmy.to



Zdjęcia własne - Warszawa, Praga Południe, Olszynka Grochowska - 2013.07.11
Przy opracowaniu notki korzystałem z:
www.kolej.one.pl
www.kolej.one.pl
sidiwm.pinger.pl

10 komentarzy:

  1. No to bierzem lokomotywkię i walim na Walim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czy się po drodze nie uwalim? :-)

      Usuń
  2. Rewelacja ! sprzedaj fotę maszyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie, tylko na razie nie ma żadnego kupca. :-)

      Usuń
  3. Superfajoskie! Chętnie bym się wybrał właśnie na takie zwiedzanie terenów kolejowych, bo dyskusje z SOKistami, albo co gorsze - z różnymi przykolejowymi Sekuritate - nie należą do najciekawszych ;-)

    A tak na marginesie Twój wpis skojarzył mi się z niedawną wizytą w berlińskim muzeum techniki, gdzie niemałą część zajmują koleje - ech, tam to jest na co popatrzeć, a nawet pod lokomotywkę wejść można na zupełnym legalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku tego miejsca (plątanina torów, po których co pewien czas przetaczane są składy, wagony, lokomotywy) jest dla mnie sprawą oczywistą, że "plątanie się" po terenie osób postronnych jest niepożądane. Dezorganizowałoby pracę oraz byłoby niebezpieczne dla "plączących się". Są jednak miejsca, w których nadgorliwość "Sekuritate" jest ostro wkurzająca. Miałem okazję przekonać się o tym na dworcu Wa-wa Centralna.

      Usuń
  4. Wiele takich kolejek skończyło na złomowisku. Taka szkoda, ale co robić, promocja miejsc okołokolejowych bardzo kuleje. Gdzie by nie pójść, do jakiegokolwiek muzeum związanego z koleją, zawsze człek natyka się na PRL. Dobrze, że już kapci nie każą zakładać podczas zwiedzania salek z gablotkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wiele takich kolejek skończyło na złomowisku"- pewnie, że szkoda. Mogłyby teraz być wspaniałą atrakcją turystyczną. Ostatnio dotarła do mnie wiadomość o planach zawieszenia kursowania trakcji parowej na trasie Wolsztyn - Poznań. Źle się dzieje.

      Usuń
  5. Bardzo ładne kolorki - a to co napisała Lav, potwierdzam.

    OdpowiedzUsuń